Przygody Finna (Finn) 2013

Wrażliwy chłopiec samotnie rozpoczyna naukę gry na skrzypcach

Ośmioletni Finn urodził się w Wigilię Bożego Narodzenia, w tym samym dniu, w którym zmarła jego matka. Chłopiec zna ją tylko ze zdjęcia. Ojciec Finna zarabia jako stolarz i stara się związać koniec z końcem. Mimo, że bardzo kocha swojego syna, to Święta Bożego Narodzenia są dla nich najsmutniejszym dniem w roku. Finn uczęszcza na zajęcia piłki nożnej, ale jego uwagę zawsze coś rozprasza i uważany jest za niedojdę. Pewnego poranka jego uwagę zwraca duży czarny ptak, który puka dziobem w jego szybę i prowadzi go do zapomnianego domostwa ukrytego w zaroślach, do którego wprowadza się tajemniczy stary mężczyzna – skrzypek. Jego piękna melodia sprawia, że Finn przez moment widzi swoją matkę – uśmiechniętą jak na starym zdjęciu. Chłopiec zaczyna grać na skrzypcach, nie wszystkim jednak podoba się jego nowa pasja.

Moja ocena: 10/10 („arcydzieło”) „Przygody Finna” to jednej strony klasyczny komediodramat o dorastaniu do zrozumienia trudnej rodzinnej tragedii, a z drugiej strony film o potędze wyobraźni i miłości do sztuki. Jego największym atutem jest wyśmienita rola ośmioletniego Melsa van der Hoevena grającego Finna, który samą twarzą potrafi wyrazić więcej niż słowami. Poza tym warto też zwrócić uwagę na scenografię – wymyślne drewniane wyroby są nie tylko ciekawym wystrojem pomieszczeń, ale są też ściśle powiązane z fabułą. Sztuka lutnicza jest przecież związana ze stolarstwem. Twórcy filmu „Finn” potrafili też młodym ludziom przystępnie opowiedzieć o dylematach przyjaźni, czy chorobie psychicznej, za co należy im się wielkie uznanie. Wrażliwcy niech przygotują wielkie opakowanie chusteczek do ocierania łez.

finn1.jpg

My Little Hero (마이 리틀 히어로) 2013

Porzucony przez ojca chłopiec o mieszanym pochodzeniu stara się o rolę w musicalu.

Yoo Il-Han pracuje jako reżyser w teatrze dla dzieci. Jest aroganckim i przemądrzałym typem, który szuka sławy i zdecydowanie przecenia swój talent. Kiedy nie udaje mu się dostać wizy do Stanów, gdzie zaoferowano mu pracę na Broadwayu, postanawia wziąć udział w telewizyjnym konkursie, który ma wyłonić reżysera i głównego aktora chłopięcego do wysokobudżetowego musicalu „Król Jungjo”. Traf sprawia, że Yoo Il-Han ma mentorować utalentowanego Young-Kwana, którego koreańsko-filipińskie pochodzenie znacznie obniża ich szansę na wygraną. Szybko okazuje się również, że chłopiec jest szalenie utalentowany wokalnie, ale niestety nie potrafi tańczyć.

Moja ocena: 7/10 („dobry”) Podejmujący ryzykowny temat dyskryminacji osób o pochodzeniu filipińskim „My Little Hero” uzyskał słabe wyniki w koreańskim box office. Trwa ponad dwie godziny, ale mimo to ogląda się go z zainteresowaniem. Jak na film o muzyce, zawiera jednak zbyt mało musicalowych scen (są rewelacyjne!).

Podobne:

Za odpowiednik „My Little Hero” w anglosaskim kręgu kulturowym można uznać brytyjską komedię „Ale szopka!„. Opowiada ona o nauczycielu, który przygotowuje niezbyt zdolne (na pierwszy rzut oka) dzieci do roli w przedstawieniu jasełkowym. Młodzi wykonawcy są przekonani, że przyjedzie do nich reżyserka z Hollywood, żeby z ich przedstawienia zrobić musical.

Go Home (老少无猜) 2002

Zhang Jin He to podstarzały mistrz pekińskiej opery. Jego ustabilizowane życie zmienia się, gdy pewnego dnia pod własnymi drzwiami spotyka sześcioletniego chłopca imieniem Jeffrey. Sąsiedzi wyjaśniają, że przyprowadziła go nieznana kobieta. Małomówny chłopczyk jest mieszańcem – ma chińskie rysy twarzy, ciemne oczy i jasne proste włosy. Szybko okazuje się, że Jeffrey jest wnukiem Zhanga, ale jego rodzice mieszkają w Nowej Zelandii, więc musi tymczasowo zamieszkać z dziadkiem. Początkowo Zhang nie jest zadowolony z obecności nowego lokatora. Chłopiec przypomina mu bolesne wspomnienia o trudnych relacjach z jedyną córką. Ponieważ imię Jeffrey brzmi obco, Zhang nadaje chłopcu nowe imię – Laifu. Z czasem, pomimo sporej różnicy wieku i doświadczeń, Zhang i Laifu zaprzyjaźniają się ze sobą.

Moja ocena: 7/10 („dobry”)

Podobne

Go home” jest jednym z kilku chińskich filmów o dziadkach i wnukach. Inny, który warto polecić to „Grandson from America„.

Garść trawki (Eine Hand voll Gras) 2000

Niemiecki taksówkarz zaprzyjaźnia się z dziesięcioletnim chłopcem z Kurdystanu.

Dziesięcioletni Kendal mieszka w kurdystańskiej wiosce w północnym Iraku. Przyroda nie jest tam łaskawa. Z powodu suszy jego rodzina traci coraz więcej owiec, z których się utrzymuje. Pewnego dnia do woski przyjeżdża wujek Kendala, który zabiera chłopca do pracy w Niemczech. Na miejscu okazuje się, że polega ona na sprzedaży narkotyków na ulicy oraz unikaniu policyjnych obław i nieuczciwych klientów. Chłopiec jest odpowiedni do tej pracy, ponieważ ze względu na wiek nie może trafić do więzienia albo aresztu, tylko do przepełnionego i niedofinansowanego domu opieki, z którego łatwo uciec. Kendal zaprzyjaźnia się z taksówkarzem Udo Hellkampem, który rozumie jego sytuację i chce mu pomóc.

Moja ocena: 9/10 („rewelacyjny”) Piękne zdjęcia, klimatyczna muzyka oraz poruszająca historia. Polecam

Podobne

Film „Garść trawki” przypomina polsko-amerykańską koprodukcję „Tam, gdzie żyją Eskimosi„.

Sayonara Bokutachi no Youchien” (さよならぼくたちのようちえん) 2011

Zbliża się uroczystość zakończenia roku szkolnego w jednym z tokijskich przedszkoli. Naukę w nim kończy między innymi grupka nierozłącznych sześciolatków: Kanna カンナ, Takumi 拓実 (佐藤瑠生亮), Mikoto 美琴, Shunsuke 俊祐 (黒田博之) i Yui 優衣. Dzieci są zmartwione tym, że jeden z ich kolegów Hiroshi 洋 (橋本智哉) od pewnego czasu nie pojawia się na zajęciach i prawdopodobnie nie przyjdzie na zakończenie. Dorośli jednak nie odpowiadają na ich wątpliwości, nawet sympatyczna przedszkolanka Yoshiki 吉木 nie zdradza dzieciom żadnych szczegółów. Bystre przedszkolaki na własną rękę odkrywają, że Hiroshi jest śmiertelnie chory. Mimo, że chłopiec leży w szpitalu oddalonym o setki kilometrów, decydują się go odwiedzić. Kiedy opiekunki zauważają nieobecność pięciorga podopiecznych, są oni już daleko w pociągu do górzystego rejonu Takao.

Sayonara Bokutachi no Youchien (さよならぼくたちのようちえん) można by przetłumaczyć jako „Żegnaj nasze przedszkole”. Tak jest zatytułowana piosenka, której dzieci uczą się na uroczystość zakończenia nauki. Zastanawiają się one, czy łącząca ich więź przetrwa rozstanie. Podróż, w którą się wybierają, żeby pożegnać umierającego kolegę, będzie dla nich próbą przyjaźni i siły charakteru.

Moja ocena: 10/10 („arcydzieło”) Bardzo wzruszający. Świetnie oddano psychikę każdego z młodych bohaterów.

Shōnen jidai (Takeshi: Childhood Days / 少年時代) 1990

Japonia, lata 40. XX wieku, trwa II wojna światowa. Dwunastoletni Shinji jest synem wojskowego i mieszka wraz z rodzicami i starszym bratem w Tokio. W obawie przez bombardowaniami zostaje wysłany na wieś. Wychowany w dużym mieście chłopiec jest oszołomiony bezpośrednimi, pełnymi szorstkości, a nawet brutalnymi relacjami między jego rówieśnikami. Wiejscy chłopcy są poddawani wojennej propagandzie, śpiewają zagrzewające do walki piosenki. Czekają na nowego ucznia z niecierpliwością, spodziewając się kogoś inteligentnego i umiejącego opowiadać ciekawe historie. Shinji dołącza do jedynej we wsi klasy dla chłopców, która grupuje uczniów w różnym wieku. Niepodzielne rządy sprawuje w niej Takeshi Ohara. Jest to odpowiedzialny i stateczny nastolatek, który pomaga ojcu w rybackich pracach i opiekuje się młodszym braciszkiem. Pełni też zaszczytną funkcję „kierownika klasy”. Takeshi bierze Shinjiego pod swoje skrzydła. Czyni go swoim zastępcą „vice-kierownikiem klasy”, a nawet ratuje przez zemstą wrogiej bandy chłopaków. Inni uczniowie mają jednak dość jego rządów i postanawiają go upokorzyć. Shinji będzie musiał wybrać między przyjaźnią z Takeshim, a lojalnością wobec grupy, do której chciałby przynależeć.

Moja ocena: 9/10 („rewelacyjny”) „Shonen jidai” (tł. „Chłopięce lata”) to epickie arcydzieło. Robota operatorska i opracowanie muzyczne na światowym poziomie. Sama historia jest wiarygodna i wzruszająca. Zdecydowanie polecam!

Yarik (Ярик) 2007

Film pokazujący opłakaną sytuację dzieci, które z jakichś powodów trafiają na ulicę w Rosji.

Akcja ma miejsce we współczesnej Moskwie w okolicach Sylwestra i Nowego Roku. Sześcioletni Yarik (Maksim Kolesnikov Максим Колесников) wraz z mamą czekają na pociąg. Kobieta na chwilę się oddala, żeby kupić bilet, a chłopiec w tym czasie zasypia. Po przebudzeniu się uświadamia sobie, że mama zniknęła. Rozpoczyna samodzielną wędrówkę po mieście w poszukiwaniu rodziców i żeby zdobyć coś do jedzenia. Na ulicach jest mnóstwo ludzi, wiele z nich świętuje nadejście nowego roku w gronie rodziny, ale nikt nie udziela mu pomocy. Wkrótce zostaje odprowadzony do aresztu, gdzie poznaje sympatycznego hazardzistę Borisa.

Film „Yarik” powstał w celu zwrócenia uwagi na poważny problem losu porzuconych i zagubionych rosyjskich dzieci. Każdego roku kilkadziesiąt tysięcy z nich trafia w ręce handlarzy ludźmi. Rosyjskie prawo ani procedury nie chronią ich w dostatecznym stopniu. Najbardziej smutne jest to, że w procederze tym często biorą udział osoby, od których należałoby oczekiwać raczej pomocy – przedstawiciele służb publicznych. Tytułowy bohater tego poruszającego dramatu to delikatne i ufne dziecko. Nie ma najmniejszych szans z bezwzględnymi przestępcami.

Moja ocena: 9/10 („rewelacyjny”) Po prostu rozrywa serce.