Miłość pisana Braillem (Le coeur en braille) 2016

Najzdolniejsza uczennica w klasie zaprzyjaźnia się z najgorszym uczniem – Victorem, który zdaje się być jej ostatnią i jedyną szansą na spełnienie marzeń

Marie pochodzi z wysoko sytuowanej rodziny – ma bogatych rodziców o wysokim statusie społecznym, którzy wspierają ją w pasji, jaką jest gra na wiolonczeli. Marie jest jednocześnie najlepszą i najładniejszą uczennicą w klasie. Dziewczynka skrywa jednak przed wszystkimi dramatyczny sekret – cierpi na nieuleczalną chorobę oczu, która szybko pozbawia ją wzroku. Marie jest przekonana, że kiedy prawda o jej chorobie wyjdzie na jaw, to ojciec umieści ją w specjalistycznym ośrodku, gdzie już nigdy nie będzie mogła profesjonalnie zajmować się grą na wiolonczeli. Wpada więc na sprytny plan – podrzuca na klasówce ściągę najgorszemu uczniowi w klasie – Victorowi, który nieoczekiwanie dostaje najwyższą ocenę, zaczyna mu też pomagać w nauce. Victor, w swojej prostoduszności, nie podejrzewając instrumentalnego wykorzystania go, zastanawia się, czy to może początek prawdziwej miłości?

Moja ocena: 10/10 („arcydzieło”) Bezpretensjonalna i zabawna historia o tym, że można znaleźć wspólny język tam, gdzie odmienności zdają się być tak ogromne, że aż nie do przekroczenia, że miłość do muzyki może mieć zaskakująco odmienne formy oraz o tym, że najbardziej przyciągają się przeciwieństwa, bo po prostu świetnie się uzupełniają.

„Miłość pisana Braillem” to jeden z najbardziej zaskakujących i najsłodszych filmów o miłości, jakie kiedykolwiek nakręcono. Jego największą zaletą jest to, że na sposób komediowy pokazuje, że nikt z nas nie jest idealny, ma swoje małe dziwactwa, braki, ma czasem nieszczere intencje, ale miłość (bardzo szeroko pojęta – rodzicielska, dziecięca, romantyczna) jest własnie od tego, żeby te bariery przekraczać i pokonywać.

Film doczekał się kinowej dystrybucji w Polsce. Co więcej – świetnego polskiego dubbingu. W Victora wcielił się Kacper Karolak, który wcześniej podarował swój głos Finnowi w „Przygodach Finna” i Cukini w „Nazywam się Cukinia”. Nie potrafię wyobrazić sobie lepszego aktora w tej roli, Kacper wypadł swobodnie i niesamowicie przekonująco. Dzięki niemu film, pomimo solidnego osadzenia w kulturze francuskiej, nabrał swojskiego kolorytu.

Benek Brawura i czerwone taksówki (Benoît Brisefer: Les taxis rouges) 2014

Drobny blondynek władający super mocami kontra taksówkarska korporacja

Dziewięcioletni Benek Brawura posiada nadludzką siłę, która z jednej strony pomaga mu w życiu, ale z drugiej strony sprawia, że w sposób niezamierzony niszczy innym dzieciom zabawki i dlatego nie ma żadnych przyjaciół wśród rówieśników. Jego jedynymi przyjaciółmi są pani Adolphine, która wychowuje chłopca i zakochany w niej taksówkarz pan Dussiflard (znany z „Pana od muzyki” niezastąpiony Gérard Jugnot). Benek traci swoją moc, kiedy się przeziębi, więc wyczekuje choćby jednego kichnięcia, żeby móc choć na chwilę poczuć się zwykłym chłopcem, ale dzięki ciepłym szalikom od pani Adolphine przeziębienie mu nie grozi. Pewnego dnia do miasta sprowadza się korporacja taksówkarska, która stawia sobie za cel wygryzienie pana Dussiflard z interesu. Sfatygowany pojazd mężczyzny nie ma się co równać do błyszczących czerwonych limuzyn potężnej firmy, ale mimo to pan Dussiflard wraz z Benkiem decydują się podnieść rękawicę.

Moja ocena: 7/10 („dobry”) „Benek Brawura i czerwone taksówki” to niestety ostatni film Manuela Pradala, który zmarł 13 maja 2017 roku w wieku zaledwie 53 lat, w związku z długą chorobą. Manuel Pradal znany był z tego, że napisał scenariusze do wszystkich reżyserowanych przez siebie filmów. Oprócz Benka nakręcił też „La Blonde aux seins nus” o 26-latku i jego 14-letnim bracie i film w którym występują prawie wyłącznie 5-letni aktorzy „Tom le cancre”, który prawdopodobnie w związku z jego śmiercią do dziś nie ma dystrybucji.

Benek Brawura to ekranizacja komiksu z lat 60-tych, więc reżyser starał się różnymi środkami wyrazić klimat tej dekady. Strojami, muzyką i dekoracjami do filmu można się w trakcie seansu delektować. Silną stroną filmu są też przemyślane zdjęcia, z kolei najsłabszy element to chaotyczny i niespójny scenariusz. Mimo tej niewielkiej wady, „Benek Brawura i czerwone taksówki” to idealny film na leniwe sobotnie popołudnie w gronie rodziny. Potrafi skutecznie poprawić humor.

Warto zwrócić uwagę na polską wersję językową, w której Benka uroczo i przekonująco zagrał Beniamin Lewandowski. Jest to naprawdę udany dubbing.

benoit-brisefer-les-taxis-rouges

Podobne:

Film „Benek Brawura i czerwone taksówki” przypomina nieco holenderski film dla dzieci „Przygody Nono”, który ma podobny klimat i również występują w nim samochody.

Tu seras un homme 2013

Dwudziestoletni Theo zostaje opiekunem dziesięcioletniego chłopca.

Theo to młody mężczyzna, który szuka swojej drogi życiowej. Przechodzi kryzys, ponieważ niedawno oblał egzamin do szkoły aktorskiej, a jego dziewczyna chce go opuścić. Zgłasza się do pracy jako opiekun. Ma się zajmować dziesięcioletnim Leo pod nieobecność jego rodziców. Leo to mały marzyciel, zamknięty w sobie i lubiący czytać książki, więc początkowo traktuje nowego opiekuna z dystansem. Ponadto chłopiec w wieku 5 lat miał wypadek, który wpłynął na związek jego rodziców, którzy od tego momentu muszą uważać na jego „słabe kości”. Mężczyzna zaprzyjaźnia się ze swoim podopiecznym, a chłopiec obdarza go zaufaniem.

Moja ocena: 9/10 („rewelacyjny”) „Tu seras un homme” to film o kształtowaniu własnej tożsamości, miłości i dorastaniu.

Podobne: 

O tym w jaki sposób ktoś na pozór całkowicie niedostosowany może stać się autorytetem i powiernikiem dziecka traktuje też utrzymany w podobnej konwencji film „Ciężko doświadczeni” Briana Crano.

Mikołaj nieświęty (Le père Noël) 2014

Sześciolatek z astmą zaprzyjaźnia się z fałszywym Mikołajem-rabusiem

W bogatej paryskiej dzielnicy sześcioletni Antoine oczekuje na Mikołaja, który ma mu przynieść świąteczne podarki. Kiedy zbliża się do balkonu, nagle z góry zeskakuje ubrany w strój Mikołaja mężczyzna z wielkim koszem. Zachwycony chłopiec, nie wiedząc że ma do czynienia ze sprytnym rabusiem, wyskakuje z łóżka, ubiera kurtkę i podąża za tajemniczym przybyszem. Odważny malec niezrażony tym, że Mikołaj mocno odbiega od jego wyobrażeń, chce żeby ten przewiózł go swoimi saniami. Antoine wierzy, że dzięki temu będzie mógł po raz ostatni zobaczyć się z nieżyjącym tatą.

Moja ocena: 9/10 („rewelacyjny”) Kapitalny pomysł, na jakim zbudowano historię małego Antoine w filmie „Mikołaj nieświęty” można było łatwo zepsuć, gdyby twórcy zbytnio postawili na komediowe i świąteczne wątki. Tymczasem Alexandre Coffre nakręcił film wciągający jak dobry thriller, absurdalnie zabawny i tak dojmująco szczery i prawdziwy, że widz do samego końca nie jest pewny, czy nie przekształci się w horror. Czarujący Victor Cabal jako Antoine w duecie z Taharem Rahimem w roli Świętego Mikołaja sprawia, że film na długo zostaje w pamięci i sercu.

Podobne:

Victor Cabal swoją naturalną grą przypomina T.J. Lowthera z „Doskonałego świata” w reżyserii Clinta Eastwooda.

Różowe lata (Ma vie en rose) 1997

Jedenastoletni Ludovic chce zostać dziewczynką i poślubić swojego kolegę.

Ludovic od wczesnego dzieciństwa lubił przebierać się za dziewczynkę. Niedawno jego rodzina przeprowadziła się na przedmieścia. Podczas przyjęcia powitalnego chłopiec maluje sobie usta szminką i pokazuje się w różowej sukience. Jego zachowanie wydaje się wszystkim tylko dziecięcą psotą, do czasu gdy Ludovic zakochuje się w swoim rówieśniku. Okazuje się, że jego wybraniec Jérôme jest synem wpływowego i szanowanego przez miejscową społeczność obywatela, który jednocześnie jest pracodawcą jego ojca. Sprawa zaczyna zataczać coraz szersze kręgi i uderza nie tylko w transpłciowego chłopca, ale także w jego rodzinę.

Moja ocena: 7/10 („dobry”) „Różowe lata” to debiut reżyserski, któremu niestety sporo brakuje do doskonałości. Nie ma w nim odpowiedniego rozłożenia akcentów, jakby twórca nie mógł się zdecydować, jaki morał ma mieć historia Ludovica. Ponadto transpłciowość chłopca jest pokazana w mało przekonujący sposób, głównie za pomocą zbliżeń pociągłej nieco zmyślonej twarzy aktora grającego główną rolę. Bardzo wiarygodnie pokazano za to wrogą reakcję otoczenia na odmienność dziecka i wydaje się, że właśnie taki był cel tego filmu – uwrażliwienie społeczeństwa na problem dzieci z nietypową tożsamością płciową.

Chłopcy, którzy wolą być dziewczynkami

Oprócz „Różowych lat” podobny temat podejmuje film „Bruno” o dziesięcioletnim Bruno Battaglii, który buntuje się przeciwko stereotypowym rolom płciowym i publicznie pokazuje się w dziewczęcych przebraniach. W 2011 roku powstał także dokument „Jazz – chłopak czy dziewczyna” o jedenastolatku, który mimo że jest biologicznym chłopcem, zachowuje się i wygląda jak dziewczynka.

Wojna guzików (La Guerre des boutons) 2011

Czwarta ekranizacja kultowej francuskiej powieści „La guerre des boutons” Louisa Pergauda.

Dzieci z wioski Langverne od wieków są zwaśnione ze swoimi rówieśnikami z Velrans i płatają sobie nawzajem psikusy. Przywódcą tych pierwszych jest kilkunastoletni Lebrac. Ubogi dom i przeciążona obowiązkami matka sprawiają, że Lebrac, mimo zdolności, nie radzi sobie z nauką i często musi zostawać po lekcjach w szkole. Jest za to wspaniałym i opiekuńczym liderem, więc kiedy dowiaduje się, że Verlańczycy przezwali Gibusa i jego młodszego braciszka mięczakami, wypowiada im wojnę. Jednocześnie do grupy dołącza chłopczyca Lanterne, która zakochuje się ze wzajemnością w Lebracu. Podczas jednej z bitw chłopcy wpadają na pomysł, że największą karą i upokorzeniem dla wroga będzie obcięcie guzików.

Moja ocena: 10/10 („arcydzieło”) „La guerre des boutons” w reżyserii Yanna Samuella powstawała równolegle z „La nouvelle guerre des boutons” Christophe’a Barratiera, autora kinowego hitu sprzed kilku lat „Pan od muzyki„. Samuell zdecydował się w przeciwieństwie do Barratiera nadać historii nieco komediowego charakteru (rywalizacja nauczycieli Merlina i Labru oraz niezwykle zabawny ksiądz Simon). Ponadto młodzi bohaterowie w jego filmie to dzieci z krwi i kości – charakteryzują się poobijanymi kolanami, ubrudzonymi twarzami i żywiołowością, której brakuje w tej drugiej wersji. Zaletami filmu są także pozytywny antydyskryminacyjny i pro-edukacyjny przekaz oraz nawiązująca do lat 60-tych muzyka.

Mały diabeł (Un bon petit diable) 1983

Mały chłopiec w obronie przed sadystyczną ciotką twierdzi, że został opanowany przez Diabła.

Normandia, lata 60-te XIX wieku. Dziewięcioletni sierota Charles znajduje się pod opieką zrzędliwej ciotki Léontine MacMiche. Jest ona nie tylko prawną opiekunką chłopca, ale też zarządczynią majątku o wartości ponad pięćdziesięciu tysięcy franków, przekazanego mu przez rodziców. Kobieta traktuje jednak swego podopiecznego w prawdziwie podły sposób – odmawia mu jedzenia i stosuje przeróżne kary cielesne. Na szczęście sprytny malec z pomocą zaprzyjaźnionej służącej nabiera przesądną staruszkę. Wmawia jej, że opanował go sam Diabeł, na skutek czego pani MacMiche wysyła go wraz ze służącą do szkoły z internatem. Szybko okazuje się jednak, że „mały dobry diabełek” wpadł z deszczu pod rynnę – w internacie panuje jeszcze większy rygor niż w domu rodzinnym. Na wszystko jednak znajdzie się dobry sposób.

Moja ocena: 10/10 („arcydzieło”) Film „Mały diabeł” zachwyca świetną muzyką i starannie dobranymi tradycyjnymi normandzkimi strojami. Dorośli wyglądają w nich przekonująco, a chłopcy uroczo. Książka na podstawie której nakręcono film nie ma polskiego tłumaczenia, więc trudno określić na ile jest to wierna ekranizacja. Prawdopodobnie wprowadzono wiele skrótów, ponieważ większość wątków jest zaledwie zarysowanych. Nie jest to jednak wada, ponieważ dodaje całości dynamizmu, mimo historycznego sztafażu. Realizatorzy podeszli też na serio do tematu kar cielesnych, które pod koniec dziewiętnastego wieku były wobec dzieci powszechnie stosowane.