Zegar czarnoksiężnika (The House with a Clock in its Walls) 2018

Ekranizacja powieści grozy Johna Bellairisa o dziesięcioletnim magiku Luisie Barnavelt

Akcja filmu ma miejsce w latach 50-tych XX wieku. Głównym bohaterem jest nieśmiały dziesięciolatek Luis, który jest zakochany w semantyce, uwielbia poznawać nowe słowa, znaki, teksty i symbole. Po tragicznej śmierci rodziców, zdezorientowany i zagubiony chłopiec trafia pod opiekę wujka Jonathana, którego widzi po raz pierwszy w życiu. Wujek jest nie tylko ekscentrykiem i mieszka w starym upiornym domostwie, ale okazuje się też być czarnoksiężnikiem. Początkowo sceptyczny Luis zaczyna dostrzegać otaczającą go zewsząd magię. Wujek i jego przyjaciółka Pani Zimmerman uczą młodego adepta czarodziejskich zaklęć. Nie jest jednak łatwo zostać magiem – należy odnaleźć swój unikalny styl czarnoksięstwa, a przede wszystkim pokonać zaklętego przeciwnika

 

Moja ocena: 7/10 („dobry”) Porywający horror fantasy w klimacie opowieści grozy dla dzieci i młodzieży. Film wyróżnia dynamiczna akcja i świetne aktorstwo dorosłych i dziecięcych aktorów, ciekawa nostalgiczna scenografia i wyborne stroje (główny bohater ubrany w klasyczną koszulkę w kratę, sweterek, lotnicze gogle i kolorową muchę). Podczas seansu można się delektować istną mieszanką gatunków – liczne momenty grozy są przeplatane purnonsensem i absurdalnymi sytuacjami, które ubarwiają seans i sprawiają, że „Zegar czarnoksiężnika” to idealna pozycja na Halloween. Oprócz komizmu sytuacyjnego bawi gra w odkrywanie czasem trochę zapomnianych słów tj. odpimpaj się, cymes czy destynacja.

Duży plus za polską wersję językową, która udała się znakomicie. Dubbing, przekład i dobór głosów jest na tyle dobry, że widz ma wrażenie, jakby aktorzy w oryginale mówili po naszemu. Luisa granego w oryginale przez Owena Vaccaro dubbinguje dwunastoletni Jakub Jóźwik, który wcześniej podłożył głos do austriackiego filmu familijnego „Mój przyjaciel orzeł” z 2015 roku. Kolegę Luisa Tarby’ego granego w angielskiej wersji przez Sunny Suljica („Mid90s”) gra po polsku Janek Szydłowski.

Podobne filmy do obejrzenia z okazji Halloween:

„Hugo i łowcy duchów”

O chłopcu, który sprzedał swój śmiech (Timm Thaler oder das verkaufte Lachen) 2017

Chłopiec o złotym sercu, żeby uregulować długi rodziny, sprzedaje swój śmiech

Timm Thaler jest sierotą, który mieszka w latach 20. wraz ze swoją macochą i przyrodnim bratem w centralnym niemieckim mieście. Jego ojciec nie żyje, ale chłopiec zachowuje po nim żywe wspomnienie, bo miał w zwyczaju zabierać go ze sobą na emocjonujące wyścigi konne. Ojciec nigdy jednak nie wygrywał żadnych większych sum, a macocha również prędzej się zadłuża, niż bogaci. Pomimo biedy Timm często się śmieje, a jego pogoda ducha i nieustanne żarty są w całej miejscowości wręcz legendarne. Pewnego dnia chłopiec w pobliżu toru wyścigowego spotyka tajemniczego barona Łebaida, który daje chłopcu iskrę nadziei na zmianę jego smutnego losu – każdy wskazany przez niego koń okazuje się zwycięski. Baron proponuje Timmowi umowę – w zamian z jego śmiech, zwycięstwo we wszystkich zakładach. Chłopiec przystaje na jego warunki, ale dopiero po fakcie orientuje się, jak straszny popełnił błąd.

 

Moja ocena: 9/10 („rewelacyjny”) „O chłopcu, który sprzedał swój śmiech” to nowa wersja często ekranizowanej powieści James Krüssa z 1962 r., która doczekała się nie tylko ekranizacji kinowych i przedstawień teatralnych, ale nawet mini-serialu. Jest to obfitująca w mnóstwo zwrotów akcji przypowieść o pieniądzach, szczęściu, oraz o tym, czy lepiej byłoby nam być kimś innym – piękniejszym, bogatszym, może bystrzejszym. Przygoda, którą przeżywa Timm Thaler, zaczyna się od prostego zakładu, a kończy się na potyczce z najsilniejszym przeciwnikiem, w zasadzie o wszystko. Film jest emocjonujący i jego przekaz wciąż aktualny, mimo że akcja dzieje się prawie 100 lat temu. Wielkie brawa należą się twórcom za wierne oddanie charakteru lat 20-tych XX wieku – zarówno pod względem strojów, jak i pewnych cech tj. rozwarstwienie społeczne i wszechobecność nowinek technicznych, które tamtą epokę pod wieloma względami upodabniają do współczesności. Świetny film dla widza w każdym wieku.

csm__GMB7773_1400_01_cf8a030b0c

Podobne: Podobny do Timma Thalera klimat dekadencji można odnaleźć w holenderskim filmie „Abel – latający windziarz”

Henry i Verlin (Henry & Verlin) 1994

Opóźniony w rozwoju mężczyzna bierze pod swoje skrzydła podobnego do siebie chłopca

Biedna kanadyjska prowincja lat 30. XX wieku. Opóźniony umysłowo Henry ma problem z porozumiewaniem się z innymi, ale mimo to jest tolerowany przez miejscową społeczność. Mężczyzna spędza czas włócząc się po okolicy, potrafi też pięknie grać na harmonijce ustnej. Pewnego dnia spotyka podobnego do siebie małego chłopca – Verlina. Brak opieki specjalisty sprawia, że malec jest zamknięty w swojej skorupie i nikt nie jest w stanie do niego dotrzeć. Mężczyzna bez wahania sadza chłopca na swoich ramionach i zabiera na małą wędrówkę. Spotkanie mężczyzny i chłopca sprawia, że Verlin zaczyna się otwierać. Jego rodzice z jednej strony są szczęśliwi, że ich synek łapie kontakt ze światem, ale z drugiej strony ulegają podszeptom sąsiadów, którzy sugerują, że Henry może być niebezpieczny i że przyjaźń mężczyzny z chłopcem jest nieakceptowalna. Sprawy przybierają zły obrót, kiedy na skutek zabaw Henry’ego i Verlina wybucha pożar.

Moja ocena: 10/10 („arcydzieło”) Piękny film, który można odczytywać na wielu różnych poziomach. Dla mnie „Henry i Verlin” to przede wszystkim film o akceptacji dla skrajnej odmienności od norm – upośledzenia umysłowego i bliskiej relacji mężczyzny z niespokrewnionym z nim chłopcem. Film trudno zaklasyfikować – nie przystaje on do znaczących gatunków, ponieważ mimo powagi przedstawianych na ekranie wydarzeń jest w nim zawarta spora dawka (nieco wisielczego) humoru. O tym, że możemy się spodziewać niezwykłego seansu świadczy też obecność w obsadzie reżysera Davida Cronenberga.

Podobne:

Warto obejrzeć dwa filmy, które łączy ten sam niezwykły klimat i podobna tematyka: „Dwóch ojców” i „Człowiek bez twarzy„.

Sierioża (Сережа) 1960

W uporządkowany świat sześcioletniego chłopca wkracza ojczym.

Kilkuletni Sierioża mieszka wraz z mamą i babcią w wiejskim gospodarstwie. Pewnego dnia w jego domu pojawia się narzeczony mamy Korosteliew, który jest zarządcą pobliskiego kołchozu. Początkowo chłopiec jest nieufny wobec nowego domownika, ponieważ zabiera mu czas spędzany z mamą, ponadto za jego sprawą staje się obiektem plotek kolegów z podwórka. Wkrótce jednak ojczym kupuje malcowi rower i wcale nie denerwuje się, kiedy zabawka zostaje zniszczona w zabawie, czym kupuje sobie jego uczucie. Chłopiec w międzyczasie bacznie obserwuje ważne wydarzenia, które mają miejsce w wiosce: wyjazd starszego kolego do szkoły z internatem, nieprzyjemną wizytę wujka Paszy, a także narodziny braciszka. Dociekliwy chłopczyk obserwując świat wyciąga ważne dla siebie nauki oraz powoli dorasta kształtując swoją wyobraźnię, wrażliwość i zdolność oceny ludzi i wydarzeń.

Moja ocena: 10/10 („arcydzieło”) Prosta historia kilku lat z życia pewnej rodziny obserwowanej oczami malutkiego chłopca. Film kultowy, na którym wzorowano wiele innych radzieckich filmów, w których dziecko jest postacią kluczową z punktu widzenia fabuły tj. „Człowiek idzie za słońcem„, „Kupiłem tatę” i „Dziecko wojny„. Jego największą zaletą są malownicze zdjęcia oraz bardzo dojrzała i wzruszająca gra aktorska Borisa Baratowa jako filmowego Sierioży.

Czarny rumak (The Black Stallion) 1979

Dziesięcioletni chłopiec ujarzmia dzikiego czarnego wierzchowca.

Lata 30. XX wieku. Dziesięcioletni Alec Ramsey wraz z ojcem podróżuje transatlantykiem. Włócząc się po pokładzie napotyka pięknego czarnego ogiera Blacka. Tego samego wieczoru ojciec Aleca wygrywa w pokera sporo pieniędzy i kosztowności, w tym przynoszącą szczęście figurkę konia. Oddaje figurkę synowi i opowiada mu związana z nią legendę o młodym Aleksandrze Macedońskim, który jako podrostek ujarzmił dzikiego konia i objął go w posiadanie. W środku nocy następuje wypadek – statek tonie, a z katastrofy ratują się tylko Alec i Black, którzy trafiają razem na bezludną wyspę.

Moja ocena: 9/10 („rewelacyjny”) Oparty na prostym, nieco naiwnym scenariuszu film, dzięki wysiłkowi i zaangażowaniu filmowców, został wyniesiony na poziom wizualnego arcydzieła. Zadziwiające jest to, jak można było nakręcić sekwencje godne „Władcy pierścieni” czy „Niekończącej się opowieści” bez niezliczonych zastępów techników od cyfrowych efektów specjalnych. Mocnym atutem „Czarnego rumaka” jest także przekonująca, niezwykle naturalna gra aktorska Kelly’ego Reno – piegowatego dwunastolatka o ciemnych włosach i zielonych oczach. Muzyka i zdjęcia również są na najwyższym poziomie.

Dziesiąte lato (Der Zehnte Sommer) 2003

Nostalgiczna opowieść o dojrzewaniu dziewięcioletniego chłopca.

Lata 60-te, zachodnioniemiecki katolicki region Niederrhein przy granicy z Holandią. Kalli właśnie obchodzi dziewiąte urodziny. Chłopiec marzy o założeniu własnego zoo. Jego uporządkowany świat, w którym sam jest królem, a inni jego poddanymi zostaje zakłócony przez panią Hilfer i jej córki. Kobiety mieszkające samotnie w wytwornym mieszkaniu są zgorszeniem dla okolicznych mieszkańców. Między innymi za sprawą tajemniczych kobiet, ale też sympatycznej rówieśniczki z naprzeciwka Franzi i pewnego podarunku nadchodzące lato będzie zupełnie odmienne od wszystkich dotychczasowych.

Moja ocena: 7/10 („dobry”) Interesujące dekoracje i stroje (główny bohater występuje w tradycyjnych niemieckich spodenkach lederhosen). Zaletą filmu „Dziesiąte lato” jest też atmosfera tajemniczości i przygody. Aktorstwo nieco szwankuje, ale prawdopodobnie jest to wina zbyt wymagającego scenariusza.

Podobne:

Jeśli komuś spodobało się „Dziesiąte lato” powinien też obejrzeć film „Fatty Finn„.

O pelikanie, który chciał być człowiekiem (Pelikaanimies) 2004

Współczesna baśń o przyjaźni samotnego chłopca z pelikanem, który postanawia zostać człowiekiem.

Rodzice dziesięcioletniego Emila niedawno się rozwiedli. Ojciec został na wsi, a matka wraz z synem przeprowadziła się do czynszowego domu w mieście. Chłopiec stara się kontynuować obserwacje ptaków, które miał zwyczaj prowadzić z ojcem. Pewnego dnia zauważa wielkiego pelikana, który pod ludzkim przebraniem przybiera nazwisko Ptak, zatrudnia się w budynku opery i zamieszkuje w tym samym domu czynszowym. Dzięki świetnym zdolnościom kamuflażu i mimikry nikt poza Emilem nie domyśla się, że pan Ptak nie jest człowiekiem. Emil zauważa, że pan Ptak nie zna się na wielu rzeczach, nie potrafi nawet czytać ani pisać, więc postanawia nauczyć go ludzkich zwyczajów.

Moja ocena: 9/10 („rewelacyjny”) Świetna komedia dla dzieci z nieoczywistym przesłaniem. W przystępny i ciekawy sposób zaprezentowano w niej różne sposoby patrzenia na świat, zachęcono do interesowania się sztuką, szczególnie muzyką, której w filmie jest bardzo dużo, a także poruszono temat rozwodu rodziców i przyjaźni.

Podobne:

W podobnym stylu utrzymany jest holenderski film „Pluk z Blokowczyka„.