Smocze serce (Drakhjärta) 2016

Jedenastoletni Nisse nie może się pozbierać po śmierci mamy, zaczyna rozmawiać z jaszczurką

Nissemu niedawno zmarła mama. Chłopiec jest przerażony wizją spędzenia Gwiazdki bez niej, więc robi wszystko, by do niej nie doszło – chowa ozdoby świąteczne, a nawet unika szkoły. Święta jednak zbliżają się nieubłaganie, ponadto trzeba nadrobić zaległości w nauce. Nisse przejmuje się także ojcem, który od śmierci mamy nie może znaleźć pracy i zdaje się dziwaczeć. Niespodziewanym sprzymierzeńcem w radzeniu sobie z problemami zostaje dla Nissego jego jaszczurka Harry, która pewnego dnia przemawia do niego ludzkim głosem. Harry – prezent od mamy, który dotychczas nie rzucał się w oczy, okazuje się gadatliwym małym smokiem, który uwielbia siedzieć w bębnie kiedy Nisse gra na perkusji i pałaszować wszelkie słodkości. Harry uczy Nissego, co to znaczy mieć „smocze serce”.

Moja ocena: 9/10 („rewelacyjny”) „Smocze serce” to debiut reżyserski Klasa Karteruda na podstawie serii powieści dla dzieci autorstwa szwedzkiej pisarki Anny Ehring. Dzieło to powstało w dwóch wersjach – krótszej kinowej i dłużej jako 10-odcinkowy mini-serial emitowany w zeszłe święta na kanale SVT. W tej krótszej wersji można było go obejrzeć niedawno na Festiwalu Filmów dla Młodego Widza Ale kino! 2017 w Poznaniu z lektorem na żywo.

„Smocze serce” opowiada o tym, co w życiu najważniejsze – o przyjaźni, odwadze, rodzinie, o tym że czasami trzeba pogodzić się ze stratą, przetrwać najgorsze i iść dalej. Zadanie Malte Legros Selander, który grał Nissego było bardzo trudne, ponieważ grał ze smokiem, który jako animacja został dodany po ukończeniu zdjęć, na etapie postprodukcji, a mimo to mały aktor poradził sobie znakomicie. Wielkie brawa!

Malte Legros Selander Nisse Smocze serce Drakhjärta 2016 (1)

Podobne: Ojciec, który mimo szczerych chęci „nie ogarnia”, to motyw, który pojawia się w innym podobnym filmie – „Sekret magika„.

Benek Brawura i czerwone taksówki (Benoît Brisefer: Les taxis rouges) 2014

Drobny blondynek władający super mocami kontra taksówkarska korporacja

Dziewięcioletni Benek Brawura posiada nadludzką siłę, która z jednej strony pomaga mu w życiu, ale z drugiej strony sprawia, że w sposób niezamierzony niszczy innym dzieciom zabawki i dlatego nie ma żadnych przyjaciół wśród rówieśników. Jego jedynymi przyjaciółmi są pani Adolphine, która wychowuje chłopca i zakochany w niej taksówkarz pan Dussiflard (znany z „Pana od muzyki” niezastąpiony Gérard Jugnot). Benek traci swoją moc, kiedy się przeziębi, więc wyczekuje choćby jednego kichnięcia, żeby móc choć na chwilę poczuć się zwykłym chłopcem, ale dzięki ciepłym szalikom od pani Adolphine przeziębienie mu nie grozi. Pewnego dnia do miasta sprowadza się korporacja taksówkarska, która stawia sobie za cel wygryzienie pana Dussiflard z interesu. Sfatygowany pojazd mężczyzny nie ma się co równać do błyszczących czerwonych limuzyn potężnej firmy, ale mimo to pan Dussiflard wraz z Benkiem decydują się podnieść rękawicę.

Moja ocena: 7/10 („dobry”) „Benek Brawura i czerwone taksówki” to niestety ostatni film Manuela Pradala, który zmarł 13 maja 2017 roku w wieku zaledwie 53 lat, w związku z długą chorobą. Manuel Pradal znany był z tego, że napisał scenariusze do wszystkich reżyserowanych przez siebie filmów. Oprócz Benka nakręcił też „La Blonde aux seins nus” o 26-latku i jego 14-letnim bracie i film w którym występują prawie wyłącznie 5-letni aktorzy „Tom le cancre”, który prawdopodobnie w związku z jego śmiercią do dziś nie ma dystrybucji.

Benek Brawura to ekranizacja komiksu z lat 60-tych, więc reżyser starał się różnymi środkami wyrazić klimat tej dekady. Strojami, muzyką i dekoracjami do filmu można się w trakcie seansu delektować. Silną stroną filmu są też przemyślane zdjęcia, z kolei najsłabszy element to chaotyczny i niespójny scenariusz. Mimo tej niewielkiej wady, „Benek Brawura i czerwone taksówki” to idealny film na leniwe sobotnie popołudnie w gronie rodziny. Potrafi skutecznie poprawić humor.

Warto zwrócić uwagę na polską wersję językową, w której Benka uroczo i przekonująco zagrał Beniamin Lewandowski. Jest to naprawdę udany dubbing.

benoit-brisefer-les-taxis-rouges

Podobne:

Film „Benek Brawura i czerwone taksówki” przypomina nieco holenderski film dla dzieci „Przygody Nono”, który ma podobny klimat i również występują w nim samochody.

Pingwiny i ciasto (Taart) 2014

Ośmioletni Kadir i jego kochający ojciec Umut szukają nowej pracy w cukierni

Ośmioletni Kadir pasjonuje się wszystkim, co jest związane z wyprawami na daleką północ. Każdego wieczora chłopiec wpatruje się w plakat zdobywcy biegunów na drzwiach swojego pokoju, a także bije rekordy wytrzymałości siedząc w wannie z lodem. Jednocześnie malec jest przejęty tym, że jego tata Umut od śmierci mamy nie może odzyskać radości życia. Kiedy Umut traci pracę w cukierni, Kadir pomaga mu w poszukiwaniu nowego miejsca, gdzie mógłby robić swoje legendarne przysmaki. Znalezienie pracy okazuje się jednak niełatwe, a właścicielka mieszkania bardzo niecierpliwa. Z pomocą przychodzi zaprzyjaźniona z Kadirem kwiaciarka, która skutecznie poleca Umuta. Niezbędna jest jednak przeprowadzka do innego miasta. Wszystko wskazuje na to, że zarówno dla Kadira, jak i dla jego ojca, będzie to trudna ekspedycja, ale przy zespołowej pracy, jest szansa na sukces.

Moja ocena: 8/10 („bardzo dobry”) Holenderski miniserial Taart to opowieść o adaptacji. Tureckie pochodzenie rodziny, delikatnie zasygnalizowane imionami głównych bohaterów to jeden z tropów. Umut podczas filmowej podróży szuka miejsca gdzie będzie mógł realizować swoją pasję – tworzyć pyszne desery, z kolei Kadir przygotowuje się do podróży, jaką jest dorastanie. Chłopiec podczas wspólnej wędrówki przekona się, co znaczy prawdziwa miłość, pozna też smak przyjaźni i dowie się, że droga na skróty nie zawsze popłaca. To podróż fascynująca, ponieważ Umut i Kadir to jeden z najlepszych duetów ojciec-syn w historii kina.

80df1f_e9cc910011fa4e1db34382ca40ca78c8

Podobne: Po „Pingwinach i cieście” warto obejrzeć „Scyzoryk„, film wyprodukowany przez tego samego producenta – holenderską firmę Bosbros.

Tęcza (Dhanak) 2014

Siostra zabiera brata w podróż do bollywoodzkiego gwiazdora, by wrócił mu wzrok

Dziesięcioletnia Pari to najlepsza przyjaciółka i przewodniczka swego niewidomego braciszka Chotu. Rodzice dzieci zginęli, więc mieszkają one wraz z ciotką i wujem. Ich wioska położona jest na terenie malowniczego pustynnego rejonu Radżastan w Indiach. Pari i Chotu są fanami bollywódzkiego kina, a w szczególności  niezwykle znanego aktora Shah Rukha Khana. Znają wszystkie jego filmy.

Pewnego dnia, podczas wizyty w kinie, Pari zauważa plakat z jej idolem Rhah Rukh Khanem. Jest zaskoczona kiedy odczytuje jego treść – jest na nim napisane, żeby ofiarować swe oczy. Dziewczynka jest przekonana, że wizyta u idola może przywrócić wzrok jej ukochanemu braciszkowi, więc bez zbędnej zwłoki ucieka z domu i zabiera go w daleką podróż do niego. Dziewczynka ze wszystkich sił pragnie, żeby spełniła się jej obietnica, że Chotu odzyska wzrok przez skończeniem dziewięciu lat.

Moja ocena: 9/10 („rewelacyjny”) Mimo że film „Tęcza” jest relatywnie krótki jak na bollywódzkie standardy – trwa nieco ponad półtora godziny – to zawiera ogromną ilość uroczej muzyki, poruszających scen przyjaźni i zaskakujących zwrotów akcji. Przez film przewija się też galeria postaci, które uosabiają różnorodny styl i filozofię życia – czasem niebiańsko dobrych, a  innym razem po prostu złych. W podróży Pari i Chotu odnaleźć można echa kina drogi, elementy filmu o dorastaniu, a nawet przypowieści, bądź baśni. Nadaje się zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych.

Chotu Pari Dhanak Tęcza Bollywood movie film

Podobne:

Tęcza kontynuuje najlepsze tradycje bollywódzkiego kina dla dzieci, poczynając od „Gwiazd na ziemi”, poprzez „Nanhe Jaisalmer” i „Zokkomona„, aż po „Killa”.

Przygody Finna (Finn) 2013

Wrażliwy chłopiec samotnie rozpoczyna naukę gry na skrzypcach

Ośmioletni Finn urodził się w Wigilię Bożego Narodzenia, w tym samym dniu, w którym zmarła jego matka. Chłopiec zna ją tylko ze zdjęcia. Ojciec Finna zarabia jako stolarz i stara się związać koniec z końcem. Mimo, że bardzo kocha swojego syna, to Święta Bożego Narodzenia są dla nich najsmutniejszym dniem w roku. Finn uczęszcza na zajęcia piłki nożnej, ale jego uwagę zawsze coś rozprasza i uważany jest za niedojdę. Pewnego poranka jego uwagę zwraca duży czarny ptak, który puka dziobem w jego szybę i prowadzi go do zapomnianego domostwa ukrytego w zaroślach, do którego wprowadza się tajemniczy stary mężczyzna – skrzypek. Jego piękna melodia sprawia, że Finn przez moment widzi swoją matkę – uśmiechniętą jak na starym zdjęciu. Chłopiec zaczyna grać na skrzypcach, nie wszystkim jednak podoba się jego nowa pasja.

Moja ocena: 10/10 („arcydzieło”) „Przygody Finna” to jednej strony klasyczny komediodramat o dorastaniu do zrozumienia trudnej rodzinnej tragedii, a z drugiej strony film o potędze wyobraźni i miłości do sztuki. Jego największym atutem jest wyśmienita rola ośmioletniego Melsa van der Hoevena grającego Finna, który samą twarzą potrafi wyrazić więcej niż słowami. Poza tym warto też zwrócić uwagę na scenografię – wymyślne drewniane wyroby są nie tylko ciekawym wystrojem pomieszczeń, ale są też ściśle powiązane z fabułą. Sztuka lutnicza jest przecież związana ze stolarstwem. Twórcy filmu „Finn” potrafili też młodym ludziom przystępnie opowiedzieć o dylematach przyjaźni, czy chorobie psychicznej, za co należy im się wielkie uznanie. Wrażliwcy niech przygotują wielkie opakowanie chusteczek do ocierania łez.

finn1.jpg

Henry i Verlin (Henry & Verlin) 1994

Opóźniony w rozwoju mężczyzna bierze pod swoje skrzydła podobnego do siebie chłopca

Biedna kanadyjska prowincja lat 30. XX wieku. Opóźniony umysłowo Henry ma problem z porozumiewaniem się z innymi, ale mimo to jest tolerowany przez miejscową społeczność. Mężczyzna spędza czas włócząc się po okolicy, potrafi też pięknie grać na harmonijce ustnej. Pewnego dnia spotyka podobnego do siebie małego chłopca – Verlina. Brak opieki specjalisty sprawia, że malec jest zamknięty w swojej skorupie i nikt nie jest w stanie do niego dotrzeć. Mężczyzna bez wahania sadza chłopca na swoich ramionach i zabiera na małą wędrówkę. Spotkanie mężczyzny i chłopca sprawia, że Verlin zaczyna się otwierać. Jego rodzice z jednej strony są szczęśliwi, że ich synek łapie kontakt ze światem, ale z drugiej strony ulegają podszeptom sąsiadów, którzy sugerują, że Henry może być niebezpieczny i że przyjaźń mężczyzny z chłopcem jest nieakceptowalna. Sprawy przybierają zły obrót, kiedy na skutek zabaw Henry’ego i Verlina wybucha pożar.

Moja ocena: 10/10 („arcydzieło”) Piękny film, który można odczytywać na wielu różnych poziomach. Dla mnie „Henry i Verlin” to przede wszystkim film o akceptacji dla skrajnej odmienności od norm – upośledzenia umysłowego i bliskiej relacji mężczyzny z niespokrewnionym z nim chłopcem. Film trudno zaklasyfikować – nie przystaje on do znaczących gatunków, ponieważ mimo powagi przedstawianych na ekranie wydarzeń jest w nim zawarta spora dawka (nieco wisielczego) humoru. O tym, że możemy się spodziewać niezwykłego seansu świadczy też obecność w obsadzie reżysera Davida Cronenberga.

Podobne:

Warto obejrzeć dwa filmy, które łączy ten sam niezwykły klimat i podobna tematyka: „Dwóch ojców” i „Człowiek bez twarzy„.

Nie chcę być dorosły (Не хочу быть взрослым) 1982

Sześcioletni Pawlik ucieka od nadopiekuńczych rodziców i przeżywa przygodę w stolicy

Ekaterina i Dmirty, rodzice sześcioletniego Pawlika z Pietropawłowska, wraz z synkiem przyjeżdżają odwiedzić mieszkającą w rodzinnych stronach babcię. Mieszkańcy wioski są pod wrażeniem zdolności chłopca – recytuje on z pamięci wiersze Puszkina, a wraz z mamą codziennie ćwiczy jogę i sztuki walki. Babcia, widząc jak dojrzały jest jej wnuczek, pozwala mu spędzić popołudnie bez opieki dorosłych. Chłopczyk, wykorzystując chwilowy brak nadzoru, wsiada do autobusu i samodzielnie udaje się do Moskwy. Na ulicach wielkiego miasta poznaje Svetę, która staje się jego towarzyszką w podróży przez miasto. Rodzice rozpoczynają poszukiwania swojego jedynka, a ten w międzyczasie trafia do studia filmowego, a także ucieka z policyjnego komisariatu.

Moja ocena: 7/10 („dobry”) Film „Nie chcę być dorosły”  to z jednej strony ciekawy film przygodowy, a z drugiej strony interesujący dramat rodzinny. Widz w trakcie seansu jest zmuszony zadać sobie pytanie – dlaczego malutki chłopiec, który ma kochający dom i dbających o jego potrzeby rodziców, ucieka od nich i nie chce się dać złapać?

Podobne:

Film zdaje się być nową (lepszą!) wersją kinowego hitu ZSRR z lat 60-tych „Bolshie khlopoty iz-za malenkogo malchika”. Podobny motyw samotnej podróży, odnajdujemy także w pięknym mołdawskim filmie „Człowiek idzie ze słońcem„, który serdecznie polecam.